HomeAktualnościOgłoszenia duszpasterskie

Poezja1

Płakało raz dziecko, że mały zajączek

nie może wziąć dużych prezentów do rączek
tylko upominki drobne podaruje...
Mikołaj, ten w saniach przez nieboskłon pruje,
renifery je ciągną, więc prezentów moc
może w nie zabrać i przywieźć w tą wspaniałą noc...
A zając biedaczek nie ma nawet wózeczka
którym mógłby wozić kolorowe jajeczka,
jeszcze inne prezenty też by się zmieściły...
Dopiero by na Święta panował nastrój miły!
Jak drobne prezenty, to święta mniej ważne!
Ojciec, matka miny zrobili poważne
zaczęli mu tłumaczyć, że źle rozumuje,
że ilość prezentów świąt nie wartościuje,
że Święta te pamiątką Jego Zmartwychwstania,
którym udowodnił prawdziwość przesłania
Ewangelią zwanego, że zdrada Judasza,
że niebo nam otworzył i tam nas zaprasza,
że siadł po prawicy i stamtąd króluje...
Lecz dziecka jakoś to nie przekonuje...
Nadeszła na to Babcia, wnuka pogłaskała,
smakowitym mazurkiem go poczęstowała,
gdy ciasto ukoiło żale małej duszy
rzekła: Gdy ci smutno, to spuszczone uszy,
lecz gdy Mama przytuli, pewien jej miłości
bawisz się, dokazujesz, już pełen radości...
W Wielkanoc szczególnie pamiętać to chcemy,
że kocha nas Chrystus, a to dar bez ceny,
jest nam radością pośród życia splątanych dróg...
Pamiętaj tylko to, że bardzo cię kocha Bóg...
A resztę - pojmiesz sam, kiedy, starszy, popatrzysz,
w tęczy barwnym łuku uśmiech Boga zobaczysz...
-Lecz teraz na śniadanie zapraszam wszystkich was,
Bo Post już zakończony, radości mamy czas.
Stół jest już zastawiony, częstujcie się do woli,
tylko jedzcie z umiarem, inaczej brzuszek boli...
Potem wszyscy na spacer jajeczek szukać pójdziecie...
Dzieci znajdą prezenty, a wy - zdrowie znajdziecie...


***


Przychodzisz do kościoła kryjąc się pod ściany
z domu z koszykiem i krzykiem wygnany
abyś nie przeszkadzał, jak pomóc nie umiesz...
A święconka być musi – tyle to rozumiesz...
Więc pędzisz oddech tracąc, jakbyś gdzieś uciekał,
w kościele chwila wytchnienia – a On na to czekał...
Wzrok podnosisz, koszyk trzymając rękami,
a tam Krzyż nad ołtarzem góruje nad nami...
Krzyż prosty – najprostszy - i prosta wymowa:
Kochałem, umarłem, zbędne inne słowa...
Nadzieję przyniosłem, tym ją potwierdziłem,
że żywy z martwych wstałem, do was powróciłem...
Uwierz mi na nowo, odrzuć wątpliwości,
tylko prawda może być powodem radości.
Kłamstwo śliczne, słodkie gorycz w sobie chowa,
a ty ufasz każdemu, czyja gładka mowa...
Czy ten, kto tak mówi, chce dobrze dla ciebie?
Czy zło tam ukryte tak, jak kamień w chlebie?
Czy ktoś z nich za ciebie kroplę krwi utoczy?
A Ja – co innego: podnieś swoje oczy,
ciernie, krew, gwoździe, upadki, kamienie -
prawdą było szczerą, żadne przedstawienie,
wszystko było prawdziwe, ból i krople krwi,
każdy cierń i drzazga, co w mym ciele tkwi...
Twoje życia dla Mnie w wielkiej było cenie –
prawdziwa jest miłość, prawdziwe cierpienie.
Męką wam dowiodłem – miłość jest prawdziwa,
a we mnie nieprzebrane miłosierdzie skrywa...
Cierpienie się skończyło, lecz miłość została,
miłość do wszystkich ludzi – to jest prawda cała,
prawda, która sprawdzona przez lat dwa tysiące -
kruszec dowiódł próby – błyszczy niczym słońce,
choć ją bezustannie błotem obrzucają
ci, co błądzą w życiu, którzy mnie nie znają...
Nie wiedzą, że ten im drogę pokazuje,
który na fałszu i strachu królestwo buduje...
W zjawy, duchy, diabły i wiedzę tajemną,
to w nich wierzysz? A oni – drżą przede mną...
W Ewangelii spisano – wiernie słowo w słowo -
jak umarłych do życia wzywałem na nowo,
precz goniłem choroby i duchy nieczyste...
Przypomnij to sobie – wtedy oczywiste
jest, żem silniejszy, ale przecież słaby,
choć burzę uciszyłem, to do tego, aby
uświęcić cię i zbawić – ciebie mi potrzeba...
Sam cię nie potrafię zaciągnąć do nieba...
Wielkanoc jest czasem, byś sobie przypomniał,
co celem twego życia, jeżeliś zapomniał,
ogłupiany reklamą, wrzawą ogłuszany
tak, by głos sumienia nie był usłyszany...
Niech te święta w spokoju i ciszy upłyną,
ciesz się nimi radośnie wraz z całą rodziną,
przynieś im wieść wspaniałą o naszej rozmowie,
że kocham ich bardziej, niźli ktoś wypowie...
Krople wody święconej spadły do koszyka,
zrywasz się jak ze snu, a kościół nie znika...
Rozglądasz się dookoła, patrzysz podejrzliwie...
A to Jezus z Krzyża spogląda życzliwie...


A. Ł.